Strona główna Stowarzyszenie Wydarzenia Domki dla kotów

Pomóżmy im przetrwać zimę

Na przełomie 2012 i 2013 roku pomagaliśmy przetrwać zimę kotom wolno bytującym. Członkowie stowarzyszenia z tektury, folii i styropianu wykonywali domki, które następnie były ustawiane w miejscach gromadzenia się kotów pozbawionych możliwości dostępu do piwnic budynków. Przy ich rozmieszczaniu konsultowaliśmy się z lokalnymi opiekunami, których mieliśmy okazję poznać podczas poprzednio prowadzonych akcji dokarmiania i sterylizacji. Proces termomodernizacji budynków, wymiana okienek piwnicznych i coraz szersze stosowanie deratyzacji chemicznej w sposób nieuchronny utrudniają kocie życie. Mając świadomość, iż zwierzęta te reprezentują gatunek nie występujący w naturze a powołany do życia staraniami naszych przodków, nie sposób nie poddać się refleksji, iż obecnie należy im sie opieka i ochrona - tak aby stopniowe zmniejszanie się ich populacji w miastach przebiegało w sposób możliwie humanitarny.

Kiedyś domem kota przeważnie była wiejska zagroda ludzka. Penetrował mieszkania, spichlerze i stodoły, gdzie z pożytkiem dla siebie i człowieka utrzymywał w normie liczbę gryzoni, żyjąc w swoistej symbiozie z człowiekiem. Kto jednak ma dzisiaj gryzonie w mieszkaniach ? Owszem, setki tysięcy myszy i szczurów penetrują zsypy, śmietniki a nieraz i piwniczne pomieszczenia ale kto by się tym tak znowu przejmował, zatrzasnąwszy szczelnie drzwi swojego, hermetycznego mieszkania...




Domek w trakcie prac budowlanych ;)

Tymczasem te gryzonie, w porównaniu z pozbawionym człowieczego wsparcia kotem, charakteryzują się znacznie większymi zdolnościami przystosowawczymi i ekspansywnością niż ich odwieczny pogromca. Zdarzają się jeszcze wspólnoty mieszkaniowe zwracające się do organizacji prozwierzęcych z prośbami o introdukcję dzikich, samodzielnych i samorządnych kotów do ich pomieszczeń piwnicznych ale sa to wypadki tak rzadkie, że krążą o nich legendy.

Dla większości ludzi kot stał się żywą zabawką puszystą, wiodącą żywot nudny i wygodny, niejednokrotnie węcz niewolniczy, o ograniczonym zasięgu terytorialnym i braku stymulacji typowej dla swego gatunku, no bo kto ma dziś szczury czy myszy w mieszkaniu. Patrząc na to zjawisko pod innym kątem, można spróbować też przyjąć, że człowiek powołał do życia już nowy gatunek kota, kota pokojowego czy kanapowego. Takiego, któremu wystarcza do szczęścia pełna miska i parę metrów dziennie zrobionych w te i we wte od ściany do ściany, a czasem dalsza wycieczka na balkon, jak nie ma mrozu.

O symbiozie zatem nie może już być mowy, nie licząc subiektywnych odczuć emocjonalnych człowieka odczuwającego satysfakcję wypływającą z codziennym kontaktem z tym stworzeniem. W tej nowej rzeczywistości niejednokrotnie to człowiek na codzień służy kotu... ale do czego ? Nie do końca wiadomo...

Zanim więc te ostatnie pokolenia kotów autentycznie pracujących odejdą na terenach miejskich w niebyt, nie szczędźmy wysiłków, by to odejście odbyło się w sposób godny i bez zbędnych cierpień. A może na takie odejście jest jeszcze za wcześnie ?



Mieszkanko przygotowane do przewiezienia na docelowe miejsce

 


apetete.pl
Naszą witrynę przegląda teraz 25 gości