Strona główna Bruno Bruno - historia procesu

Bruno - historia procesu

Proces przeciwko oprawcom psa Bruno, oskarżonym Wacławowi W. i Sylwestrowi G. formalnie rozpoczął się 22 lutego 2012 r. Akt oskarżenia zarzuca im próbę zabicia ze szczególnym okrucieństwem psa. Uderzonemu kilkukrotnie siekierą psu udało się wtedy uciec. Sprawa od samego początku wzbudzała zainteresowanie mediów, które szczegółowo relacjonowały to dramatyczne wydarzenie. Było ono między innymi tematem reportażu telewizyjnego "Zaplanowali jego śmierć" emitowanego w programie TVN Uwaga. ( http://uwaga.tvn.pl/49516,news,,zaplanowali_jego_smierc,reportaz.html ).

Szczególne poruszenie opinii publicznej wywołała wtedy informacja, jakoby sprawcy wykonywali egzekucję na zlecenie właścicieli psa, który w oczach otoczenia uchodził za członka rodziny w której przebywał. Taki przebieg wydarzeń wydawał się najbardziej prawdopodobny - przemawiały za nim wyjaśnienia jednego z oskarżonych złożone przed kamerą telewizyjną a także dokonane ukradkiem nagranie jego zwierzeń nad szklanką piwa. Również zachowanie matki formalnego właściciela psa, Łukasza B. dawało wiele do myślenia. Kiedy zakrwawionemu psu udało się pokonać ruchliwą jezdnię i dotrzeć pod blok w którym mieszkał, kobieta twierdziła, że jest to jakiś inny, podobny pies, natomiast Bruno został wywieziony do rodziny mieszkającej na wsi.

Niestety, akt oskarżenia nie objął prawdopodobnych mocodawców popełnionego przestępstwa. Kobieta wkrótce zmarła, natomiast jej syn w złożonych zeznaniach obciążył ją całą winą i występuje w procesie w roli świadka.


Sędzia Joanna Dębala–Strzelak (foto Echo Dnia)

Pierwsza rozprawa, w dniu 22 lutego w zasadzie się nie odbyła, gdyż jeden z oskarżonych stawił się w stanie nietrzeźwym. Sąd, po przeprowadzonym na miejscu badaniu krwi, nałożył na niego karę porządkową aresztu w wymiarze siedmiu dni. Być może właśnie jego stan nietrzeźwości spowodował, że oskarżeni, jeszcze przed wejściem na salę sądową, zaczęli przerzucać się wzajemnie oskarżeniami. Zebrani przedstawiciele mediów oraz oskarżyciel posiłkowy, ku swojemu zdumieniu usłyszeli, że oskarżeni zabili wcześniej również Sabę - poprzedniego psa będącego własnością rodziny B. Do tej pory sąsiedzi rodziny B. byli przekonani, że Saba zaginęła na spacerze i dlatego właśnie Łukasz B. sprawił sobie nowego psa. Pojawiły się również informacje, że pies, który w rodzinie B. przebywał jeszcze przed Sabą, także zakończył życie w dramatycznych i do końca nie jasnych okolicznościach. Sąsiedzi wspominali, że według słów członków rodziny B. jakoby miał przypadkowo zjeść jakiś zatruty pokarm. Przez całą noc, prawdopodobnie pod wpływem bólu, zwierzę skowyczało i rzucało się na ściany. Członkowie rodziny oraz wezwany rano lekarz weterynarii nie byli w stanie do niego sie zbliżyć i musiał zostać obezwładniony przy użyciu strzału środkiem usypiającym oraz niezwłocznie poddany eutanazji.

Kolejna rozprawa przed Sądem Rejonowym w Radomiu przy ul. Struga 63 odbyła się w dniu 4 kwietnia 2012 r. Nie trwała długo. Jeszcze przed rozprawą rodzina jednego z oskarżonych dostarczyła do Sądu dokumenty poświadczające, iż w przeszłości leczył się on psychiatrycznie. Również drugi z oskarżonych, zapytany przez Sąd ujawnił, iż był w przeszłości hospitalizowany z Szpitalu Psychiatrycznym w Krychnowicach. W obliczu zaistniałej sytuacji obaj oskarżeni zostali skierowani na badania psychiatryczne, mające wyjaśnić, czy mogą oni odpowiadać za swoje czyny. Sędzia Joanna Dębala–Strzelak słusznie uznała, że w ten sposób można będzie zapobiec możliwości odwołania się oskarżonych od wyroku pod pozorem, iż takich badań nie przeprowadzono.


Oskarżeni (foto: 7dni.radom.pl)

Wyniki badań psychiatrycznych obydwu oskarżonych poznaliśmy na kolejnej rozprawie w dniu 22 maja 2012 r. Wskazywały one na znacznie zubożoną psychikę obydwu mężczyzn, którzy byli jednakże w stanie w pełni odpowiadać za swoje czyny. Sąd przesłuchał część świadków i oskarżonych. Ci ostatni dali w tym momencie dowód sprawności swoich władz umysłowych, odwołując wcześniejsze, złożone na etapie dochodzenia zeznania, które zostały jakoby zmanipulowane i wymuszone przez Policję i Prokuraturę. Nie negując samego przebiegu zdarzenia oraz wcześniejszych przygotowań do egzekucji, obaj zgodnie stwierdzili, że byli tylko biernymi obserwatorami wydarzeń, natomiast egzekucję psa wykonywał... TEN DRUGI. W obliczu braku możliwości pozyskania zeznań od trzeciego uczestnika egzekucji, psa Bruno, taki sposób obrony był rzeczywiście bardzo logiczny i uzasadniony. Proszę zważyć, że polski system prawny pozwala oskarżonemu, który nie może być za to dodatkowo karany, na składanie przed sądem fałszywych zeznań...

W tej sytuacji oskarżyciel posiłkowy, członek naszego stowarzyszenia, reprezentujący w tej sprawie interesy zwierzęcia, wystąpił z wnioskiem o dopuszczenie dowodu z nagrania rozmowy oskarżonych wykonanego przed salą sądową w dniu rozpoczęcia procesu. Nagranie to zostało wykonane przez obecną na procesie przedstawicielkę mediów, która następnie je udostępniła oskarżycielowi posiłkowemu. Wniosek oskarżyciela posiłkowego poparła przedstawicielka prokuratury.

W obliczu braku na sali sądowej sprzętu pozwalającego na odsłuchanie nagrania oraz konieczności przesłuchania kolejnych świadków, sąd wyznaczył termin następnego posiedzenia na dzień 1 sierpnia.

Kolejną, czwartą już rozprawę rozpoczął wniosek oskarżyciela posiłkowego, Włodzimierza Suszyńskiego, o powołanie na świadka pani Magdaleny Wulkiewicz, członka naszego stowarzyszenia, biegłego sądowego z zakresu etologii i dobrostanu zwierząt czyli mówiąc w uproszczeniu psychologa zwierzęcego.


Zeznaje psycholog zwierzęcy (foto: cozadzien.pl)

Pani Wulkiewicz miała okazję poznać psa Bruno w trakcie jego rekonwalescencji w schronisku i jej spostrzeżenia mogły ułatwić ocenę, czy rany, które otrzymał Bruno mogły zostać zadane tylko przez jedną osobę oraz to, w jaki sposób ten konkretny pies mógł się zachowywać podczas egzekucji.

Następnym świadkiem była pani Martyna Futera-Gogacz, lekarka weterynarii, również członek naszego stowarzyszenia, która opiekowała się Bruno podczas jego rekonwalescencji. Omówiła ona szczegółowo obrażenia, które odniósł pies, zwracając uwagę Sądu na zadowalający stan fizyczny zwierzęcia (wyłączając zapalenie uszu...) przed dokonaniem egzekucji.

W swietle zeznań wspomnianych wyżej świadków, wersja wskazująca na udział w egzekucji tylko jednego z mężczyzn wydaje się mało prawdopodobna. Tym mniej prawdopodobna, że jeden z oskarżonych ma nie w pełni sprawną jedną z rąk. Duży i silny pies, nie unieruchomiony w żaden sposób, w typie rasy stworzonej do walki, skoro już nie został ogłuszony pierwszym uderzeniem siekiery, musiał najprawdopodobniej tę walkę podjąć i pojedynczy człowiek nie byłby w stanie mu zadać kolejnych ciosów.

W tym momencie, w związku z niewyjaśnioną do końca rolą w tym zdarzeniu właściciela psa, Łukasza B. który do tej pory nie stawił się na procesie, prokurator wystąpił z wnioskiem o jego odroczenie, celem doprowadzenia i przesłuchania Łukasza B. W ten sposób doszło do niecodziennej sytuacji. Odroczeniu procesu i wnioskowi prokuratury sprzeciwił się oskarzyciel posiłkowy, motywując, że w obliczu śmierci matki Łukasz B. i tak nie odwoła złożonych w trakcie dochodzenia zeznań i nie przyjmie na siebie odpowiedzialności za zlecenie zabójstwa psa. Wniosek prokuratury poparli natomiast skwapliwie... obrońcy oskarżonych.

Następna rozprawa została wyznaczona na dzień 26 września a Bruno w dalszym ciągu pozostaje pod opieką behawiorysty, który będzie starał się przygotować go do przyszłej adopcji, tak aby traumatyczne przeżycia z przeszłości nie stanowiły zagrożenia dla jego przyszłych właścicieli


Bruno ze swoim mentorem na deptaku w Warce

 

 


maxizoo.pl
Naszą witrynę przegląda teraz 72 gości 

zobacz także...